czwartek, 23 kwietnia 2015

Jak zacząć: wskazówki i motywacja dla początkujących.

Nie da się zaprzeczyć, że prowadzenie zdrowego trybu życia staje się w Polsce modne. Coraz więcej osób przyłącza się do wielkiej fit rodziny, ponieważ chcą coś w swoim życiu zmienić. Każdy człowiek posiada odmienną motywację i cel. Jedni planują zgubić troszkę zbędnych kilogramów, inni wyrzeźbić sylwetkę, kolejni chcą po prostu zdrowo żyć... Kłopot pojawia się w tedy, gdy mamy ogromne chęci i zapał, a kompletnie nie wiemy od czego zacząć. Fakt jest potwierdzony: początki są najtrudniejsze.


Dzień aktywny
Wśród osób zmotywowanych na pewno znajdą się tacy, którzy nigdy dotąd nie mieli do czynienia z fitnessem, siłownią czy innymi formami aktywności. Nie oczekujcie drodzy państwo, że już pierwszego dnia bezproblemowo zrobicie jakiś program treningowy z internetu. Nie ustawiajcie sobie poprzeczki powyżej swoich możliwości, bo szybko się zniechęcicie.

#RADA 1 
Skupcie się na codziennych czynnościach! Zamiast do szkoły czy pracy jechać samochodem, zdecydujcie się na rower czy mały spacerek, wybierzcie schody zamiast windy lub ruchomych schodów. Często stawiamy na życiowe ułatwienia zamiast wybrać dłuższą drogę, która obiecuję wam, przyniesie swoje korzyści.

#RADA 2 
Słomiany zapał jest problemem, z którym osobiście walczę od zawsze. Wpadałam często w błędne koło: odchudzałam się i dbałam o siebie przez jakiś miesiąc, po czym gdy dopadła mnie jakaś chandra pożerałam słodkości by następnie żałować tego, że zmarnowałam tamtą pracę i zaczynać całe koło od nowa. Tak już ze mną było, ale uważam że to przezwyciężyłam :) Jak brzmi rada 2? Nie poddawajcie się, na początku będzie ciężko, ale uwierzcie w siebie i sami się przekonacie, że zdrowy tryb życia będzie już waszą codziennością, a nie krótkoterminowym spotkaniem na tydzień czy miesiąc.

#RADA 3
Stawiajcie na czynności, które dają wam szczęście! Jeśli będziemy robić ćwiczenia, które słyszeliśmy, że dają szybkie efekty albo z tego samego powodu wybierzemy rodzaj aktywności, który nie jest naszym ulubionym to gwarantuję, że zniechęcimy się po max tygodniu. Lubicie pływać? Marsz na basen! Czerpiecie radość z zabawy z dzieckiem? Zasuwajcie do niego! Początki są już wystarczająco trudne więc po co je sobie jeszcze bardziej utrudniać? ;)


CO POWINNIŚMY WIEDZIEĆ, GDY ZDECYDUJEMY SIĘ JUŻ NA AMBITNIEJSZY TRENING?

ODDYCHAJCIE! Głębokie wdechy nosem i wydechu ustami są najważniejsze podczas treningu. Podczas treningu potrzebujemy naprawdę mnóstwa tlenu, dlatego wszyscy polecają aktywność na świeżym powietrzu. Jeśli decydujemy się już na trening w zamkniętym pomieszczeniu to dbajmy o to by było dobrze wywietrzone :)
WODA! Im więcej wody tym lepiej. Dodatkowo woda tak samo jak tlen przyspiesza spalanie tkanki tłuszczowej. 
DŁUGOŚĆ TRENINGU!  Tłuszcz z reguły zaczyna się spalać po 15-20 minutach od rozpoczęcia treningu, więc optymalny czas aktywności powinien wynosić 30-40 minut. Jeśli nie dacie rady uciągnąć tyle za jednym razem to nic się nie martwcie. Ćwiczcie tyle ile dacie rady, a z czasem wasza kondycja się poprawi.



poniedziałek, 6 kwietnia 2015

Początki bywają trudne, czyli jak Olga zjadła wszystkie ciasta w jeden dzień...

Zanim zaczniecie komentować: ,,Oho, kolejna co się chce odchudzać, a już po tygodniu wpierdziela placki. Oby jej w dupę poszło." Spójrzcie najpierw na ten pysznie wyglądający placuszek na poniższym zdjęciu i przyznajcie z ręką na sercu, że Wam by ślinka na jego widok nie pociekła ;-;




Tak w ogóle, to pasowałoby się chyba najpierw przedstawić i powiedzieć o co tutaj chodzi ;D
Mam na imię Olga i chciałabym tego bloga prowadzić w tematyce zdrowej żywności xD (tak bardzo do tego pasuje ten fragment o cieście, ale ciiiii... mamy święta), ćwiczeń i różnych form aktywności oraz planuję odnotowywać tutaj moje postępy. 

Posty będą publikowane w kolejności tytułowej. Czyli teoretycznie jeśli ten post jest jedzeniowy, to następny będzie o treningach,  kolejny o moich sposobach na utrzymanie kondycji, czy planach i postępach. :)
Przejdźmy już do sedna dzisiejszego posta czyli do.... sernika. Jest to chyba ulubione ciasto większości polaków. Przyjrzyjmy się ile to ,,maleństwo,, potrafi w sobie zmieścić:

Oto zawartość kawałka 120g bez żadnych zmodyfikowań. Dla niektórych te cyfry są za wysokie, a inni stwierdzą, że jak na ciasto to nie jest tak źle. Jak się drodzy państwo okazuje, jeśli chodzi o wypieki to gdy nieco podrasujemy nasz serniczek (czyli użyjemy odpowiedniego sera itp. itd.) to będzie on dobrą przekąską białkową i zarazem idealnym rozwiązaniem na świąteczny stół :)

Jeśli chodzi o stronę motywacyjną... pamiętajcie, że jeśli w święta zjecie sobie o jeden czy dwa kawałki więcej waszego ulubionego ciasta, czy pojedziecie do rodzinki, która napcha was tłustym, wiejskim żarciem... to pamiętajcie, że od tego się nie umiera. :) Nie traktujcie tego jako porażkę i koniec całej waszej pracy nad szczupłą i wysportowaną sylwetką,  tylko jako nauczkę na przyszłość, że czasem dla samej satysfakcji z wytrwałości warto  podarować sobie niezdrowe żarcie :) 
(Oczywiście nie mówię tutaj o dni oszusta, kiedy osobiście u mnie cola leje się litrami, ale ciiii) ;D

To tyle na dzisiaj, ten post wyszedł dłuższy niż planuję je robić, no bo ten cały wstęp, pitu pitu przedstawianie się itd ^^
Mam nadzieję, że notka wam się podobała. Serdecznie zapraszam do komentowania i obserwowania.
Trzymajcie się zdrowo! :)
/Olgita